Obserwatorzy

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział VII "Niektóre pożegnania jednak są trudne"

Nathan wyszedł ode mnie około dziesiątej rano, a ja ubrałam się i poszłam z French na zakupy.
- Słyszałam, że Nathan dzisiaj u ciebie spał- powiedziała nagle French, gdy przymierzałam spodnie.
- Dariah ci powiedziała?- bardziej stwierdziłam niż zapytałam, wychylając się zza zasłonki w przymierzalni.
- Tak, i mówiła też, że słodko wyglądaliście jak razem spaliście.
- Chwila, kiedy ty z nią rozmawiałaś?
- Dzisiaj rano, na fejsie.
- Jesteście znajomymi na fejsie? Nawet nie wiedziałam...
- Nie zmieniaj tematu.
- Jakiego tematu?- zasłoniłam z powrotem zasłonkę.
Oparłam się o ścianę. No tak, moja siostra musiała od razu komuś o tym powiedzieć, bo nie byłaby sobą. Nie chcę rozmawiać o tym z French, przyjaźnimy się, ale nie chcę jej tego wszystkiego opowiadać, o tym jak to się stało, że w ogóle do mnie przyszedł, że usnęłam obok niego. Szczerze mówiąc to nadal nie wiem, co do niego czuję, jest to zarazem nienawiść i... no właśnie, jak to nazwać? Przebrałam się w swoje ciuchy i wyszłam z przymierzalni.
- I co? Bierzesz?- zapytała French.
- Nie, są za szerokie, nie chce mi się już nic przymierzać, może wrócę do domu, bo trochę głowa mnie rozbolała.
- No dobrze, pojadę z tobą, zaopiekuję się i dopilnuję żebyś nie robiła nic ciężkiego.
- Nie, daj spokój to zwykły ból głowy, a poza tym Dariah jest w domu.
- Ok, skoro tak mówisz, to wracam do siebie, papa- cmoknęła mnie w policzek i odeszła w stronę parkingu.
Wyszłam z Galerii głównym wejściem i wolno zmierzałam w kierunku przystanku autobusowego, ostatecznie wsiadłam do taksówki i chwilę później byłam pod domem.
- Wróciłam- wrzasnęłam, żeby Dariah wiedziała, że nie jest już sama.
- Yhym, nie przeszkadzaj!- odwrzasnęła z kanapy.
- A co ty takiego ciekawego oglądasz? No nie, uciszasz mnie, bo oglądasz dokument o tygrysach?
- Tak, to jest bardzo ciekawe, więc mogłabyś być troszeczkę ciszej- powiedziała przykładając palec do ust. Wywróciłam oczami i poszłam do mojego pokoju, włączyłam komputer i weszłam na fejsa. Dawno tam nie zaglądałam, jak zwykle nic ciekawego, więc weszłam tym razem na twittera. No, tu się chociaż coś dzieje, uuu, dostałam wiadomość... od Nathana, a już się cieszyłam, że ktoś o mnie pamięta. Otworzyłam "Cześć, Court, może się spotkamy dzisiaj na kawie? xx". Matko, co on tak czeka na tą kawę ze mną, jedna powinna mu wystarczyć, nie odpisałam, powiem, że nie doszło albo coś w tym stylu. Zeszłam na dół i zaczęłam oglądać ten dokument z siostrą i tak zleciał mi prawie cały dzień, czyli same nudy.
Jutro
Wstałam i od razu poszłam pod prysznic, Dariah jutro wyjeżdża, więc muszę jej pomóc się spakować, zeszłam na dół, a ona siedziała z płatkami czekoladowymi przed telewizorem i tym razem oglądała muzyczną. Usiadłam obok niej.
- Mam dla ciebie złe wieści.
- Co znowu?- zapytałam zrezygnowana.
- Na stole leży gazeta.
- Nie, wierzę, kolejny raz coś o nas piszą?- wstałam i podeszłam do półki, na której leżała dzisiejsza gazeta.
"Nathan Sykes (20l.) i Courtney Dąkowska (20l.) zarzekają, że nie są parą, a pocałunek to tylko pojedynczy wybryk, ale jak wytłumaczą to, że młody muzyk nocował w domu dziewczyny?"
Nienawidzę. Dziennikarzy. Nawet pod moim domem widać koczują. Ciekawe, jak teraz to wytłumaczymy. To łatwe nie będzie. Wzięłam do ręki telefon i wykręciłam numer Natha.
- Czego ty chcesz o tej godzinie, kobieto?- usłyszałam zaspany głos chłopaka.
- Na przykład powiedzieć ci, że piszą o nas w gazecie. I to już nie jest coś, o jakimś durnym pocałunku, ktoś widział jak wychodzisz ode mnie rano.
- Poczekaj, chwilę, będę u ciebie za pół godziny- jego głos był już poważny i było słychać nawet przez komórkę, jak wyskoczył z łóżka i otwierał szafę.
- Dobra, czekam- rozłączyłam się.
- Przyjedzie?- spytała Dariah, gdy ponownie obok niej usiadłam.

*Perpektywa Nathana*

Te hieny znowu o nas napisały! To co, nie mogę już zostać na noc u koleżanki? Nienawidzę. Dziennikarzy. Zszedłem na dół ubrany i umyty. Zacząłem ubierać buty.
- Idziesz gdzieś?- spytał Jay, który już nie spał, podobnie jak Tom i Max.
- Tak, jadę do Court.
- Chodzi o gazetę, tak?- zapytał Max.
- Wy też już wiecie?
- No wiesz, jesteście na pierwszej stronie, trudno tego nie przeczytać.
- Pokaż mi to- wziąłem od Max'a gazetę.
"Nathan Sykes (20l.) i Courtney Dąkowska (20l.) zarzekają, że nie są parą, a pocałunek to tylko pojedynczy wybryk, ale jak wytłumaczą to, że młody muzyk nocował w domu dziewczyny?"
Przeczytałem i oddałem mu gazetę, bez słowa wyszedłem z domu. Dziesięć minut później byłem u Courtney.

*Perspektywa Courtney*

Nathan zapukał do drzwi, więc poszłam mu otworzyć, wszedł do salonu, tym razem mojej siostrze chyba nie chciało się iść na górę, bo siedziała w spokoju na kanapie.
- Siema, Nathan- przywitała się.
- Cześć, Dariah- odpowiedział, po czym zwrócił się do mnie- Nie wiem, co robić, oni będą nas chyba tak cały czas śledzili, jak napiszę na twitterze, że nie jesteśmy razem to zaraz każdy będzie oczekiwał wyjaśnień, dlaczego u ciebie byłem i tak dalej, a znowu jeśli napiszemy, że jesteśmy razem... nie to nie wchodzi w grę- powiedział na jednym wydechu. Złapałam go za ramiona.
- Oddychaj, człowieku, widzę, że zdenerwowałeś się trochę bardziej niż ja, chcesz wody?
- A masz colę?
- No, wiesz, ja bym nie miała coli? To mój ulubiony napój- podałam mu z lodówki puszkę.
- Więc co chcemy z tym zrobić?

*Perspektywa Nathana*

- Nie wiem, musimy to jakoś odkręcić, napisz na twitterze, może to jakoś przejdzie- zaproponowała, więc wyciągnąłem telefon i napisałem "Powtarzam po raz kolejny, nie jesteśmy razem, oglądaliśmy wspólnie film i zasnąłem na kanapie. Cała historia." Tweet it. Poszło.
- Dobra, już, tylko dziennikarzom się nie wytłumaczy- powiedziałem i zacząłem się zastanawiać, co jeszcze mógłbym zrobić.
- Wiesz- zaczęła nieśmiało Court- chyba chwilowo powinniśmy przestać się spotykać.- Totalnie mnie zaskoczyła tymi słowami. W myślach przyznałem jej rację, lepiej będzie dla nas obu, jeśli trochę od siebie odpoczniemy, przestaną pisać, będzie spoko, problem tkwi w tym, że nie wiem, czy bez niej wytrzymam. Trudno mi zasnąć w nocy, gdy myślę o jej oczach, włosach, ogólnie o niej. Nie chcę się z nią rozstawać, zmarnowałem w klubie piwo, żeby do niej jakoś zagadać i teraz, co? Mam przestać się z nią spotykać, tylko, dlatego, że jakieś cholerne brukowce piszą, że jesteśmy w związku, o którym marzę? Tęsknię za prywatnością, za tym, gdy mogłem chodzić na randki i nikogo nie obchodziło, o której wrócę, z kim wrócę i czy w ogóle wrócę, dobra, kogoś to obchodziło, mamę i Jess, ale taka troska była miła. Nie chcę jej zostawić samej w tym wielkim domu, Dariah wyjeżdża już jutro, a moja Courtney zostanie sama. Co, jeśli coś jej się stanie?
- Tak, chyba masz rację- powiedziałem tylko i skierowałem się do drzwi.
- No, to co, teraz chyba będziemy się kontaktowali tylko przez twittera?- spytała smutno. Czyżby jej też było szkoda, że się nie spotkamy w najbliższym czasie?
- Niestety, tylko to nam zostaje- odpowiedziałem, spuściła głowę. Widać było, że nie chce żebym już wychodził, żebyśmy zerwali prawie wszystkie kontakty- Court, przepraszam, że to zrobię, ale muszę, nie zobaczę cię przez długi czas i...- nie chciałem więcej mówić, złapałem ją za biodra, przyciągnąłem lekko do siebie i pocałowałem.


*Perspektywa Courtney*

- Niestety, tylko to nam zostaje- odpowiedział, spuściłam głowę i wbiłam wzrok w moje kapcie Emu. Dlaczego tak trudno powiedzieć mu "pa, Nathan, już się nie spotkamy", czemu nie mogę po prostu otworzyć mu drzwi i wypuścić? Zawsze tak łatwo przychodziły mi rozstania z chłopakami, pomimo że Nathan nim nie był, chyba coś do niego czułam.
- Court, przepraszam, że to zrobię- odezwał się Nath- ale muszę, nie zobaczę cię przez długi czas i...- złapał mnie za biodra, przyciągnął lekko do siebie i pocałował, nie w policzek, nie tak jak się całuje koleżankę, on mnie pocałował tak, jakby się ze mną żegnał na zawsze. Chwilowo nie wiedziałam, co zrobić, początkowo chciałam go odepchnąć, po prostu odrzucić, ale nie mogłam tego zrobić, zaczęłam odwzajemniać pocałunek. Czułam jak łzy lecą mi po policzkach. Już nie spotkam Nathana. Już nie spotkam Nathana. Już nie spotkam Nathana. Tylko o tym myślałam.  W końcu się od siebie odkleiliśmy.
- Przepraszam za to jeszcze raz, ale...
- Ćsiii- przyłożyłam palec do jego ust- nie przepraszaj.




Czeeeeść ;) Mam nadzieję, że rozdział się spodoba, chcociaż wydaje mi się, że nie zachwyca :(  Postaram się niedługo coś wstawić, bo nie chce mi się za bardzo rozdzielać rozdziałów... w Wordzie mam to wszystko jednym wielkim ciągiem xD Wogóle w Wordzie to zajmuje kilka stron, a tutaj jest takie króciutkie :( Komentujcie ;)

4 komentarze:

  1. Suuuper ten blog bede wchodzic na niego czesciej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na dalszy ciag!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy bedzie nastepne?! Juz przeczytalam wszystko z piec razy bo takie ciekawe!!

    OdpowiedzUsuń