Obudziłam się o siódmej. No, tak wcześnie to chyba nigdy się
nie obudziłam sama z siebie. Spojrzałam na telefon, trzy wiadomości od Natha.
Facepalm. Otworzyłam jedną. "Śpisz jeszcze?" o wpół do siódmej.
"Wstałaś już?" piętnaście po szóstej i ostatnia "Jak wstaniesz
to napisz" o szóstej. Jakim cudem on tak wcześnie wstał. "Dobra, już
nie śpię" napisałam i od razu do mnie zadzwonił.
- Wyspałaś się?
- Proszę cię, poszłam spać o pierwszej, a jest siódma.
- Ja tam się wyspałem.
- Dziwny jesteś.
- Wiem, spotkamy się dzisiaj?
- Muszę iść na uczelnię i załatwić Dariah miejsce na nowy rok, bo się do mnie wprowadza. A poza tym, to przyjdzie właścicielka domu, żeby pobrać opłatę za wynajem.
- Czyli się spotkamy, możemy razem jechać na uczelnię.
- No dobra, to podjechać po ciebie, czy przyczłapiesz do mnie?
- Możesz podjechać.
- Ok, będę za godzinę- powiedziałam i rozłączyłam się. Nie byłam pewna, czy wyrobię się w godzinę, ale trudno, najwyżej poczeka trochę dłużej. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, umalowałam się i ubrałam. To zajęło mi czterdzieści pięć minut, a jeszcze śniadanie i korki w Londynie, będzie trudno...
- Wyspałaś się?
- Proszę cię, poszłam spać o pierwszej, a jest siódma.
- Ja tam się wyspałem.
- Dziwny jesteś.
- Wiem, spotkamy się dzisiaj?
- Muszę iść na uczelnię i załatwić Dariah miejsce na nowy rok, bo się do mnie wprowadza. A poza tym, to przyjdzie właścicielka domu, żeby pobrać opłatę za wynajem.
- Czyli się spotkamy, możemy razem jechać na uczelnię.
- No dobra, to podjechać po ciebie, czy przyczłapiesz do mnie?
- Możesz podjechać.
- Ok, będę za godzinę- powiedziałam i rozłączyłam się. Nie byłam pewna, czy wyrobię się w godzinę, ale trudno, najwyżej poczeka trochę dłużej. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, umalowałam się i ubrałam. To zajęło mi czterdzieści pięć minut, a jeszcze śniadanie i korki w Londynie, będzie trudno...
Zeszłam do kuchni i zjadłam dwa tosty z jajkiem. Spojrzałam
na zegarek, jestem spóźniona pięć minut, a Nathan juz wysłał sms'a.
"Wszystko w porządku?". "Tak, już do ciebie jadę",
odpisałam i wyszłam na dwór. Było cholernie zimno, więc musiałam iść do domu i
się przebrać, bo letnia sukienka nie pasowała na taką pogodę, więc założyłam
jeansy i podkoszulek, na to płaszczyk i nareszcie mogłam jechać. Byłam pod
domem Natha z półgodzinnym opóźnieniem, i tak dobrze poszło.
- No, nareszcie, już się martwiłem- powiedział Nathan, gdy tylko otworzył mi drzwi.
- Człowieku, jak ja mówię, że będę za godzinę, to chyba normalne, że się spóźnię, no nie?
- Dobra, nieważne, chodź- wyszliśmy i wsiedliśmy do mojego samochodu, podjechaliśmy na uczelnię.
- To może ja poczekam na dworze...- zaproponował Nath.
- W sumie to dobry pomysł, zaraz wrócę.
- No, nareszcie, już się martwiłem- powiedział Nathan, gdy tylko otworzył mi drzwi.
- Człowieku, jak ja mówię, że będę za godzinę, to chyba normalne, że się spóźnię, no nie?
- Dobra, nieważne, chodź- wyszliśmy i wsiedliśmy do mojego samochodu, podjechaliśmy na uczelnię.
- To może ja poczekam na dworze...- zaproponował Nath.
- W sumie to dobry pomysł, zaraz wrócę.
Poszłam do dyrektora, trochę z nim pogadałam o ocenach mojej
siostry i po pół godziny wyszłam, z wiadomością, że jeszcze się odezwą.
- Już, możemy wracać do domu.
- Czyjego?
- Mojego- odpowiedziałam i wsiadłam w samochód. Znowu korki, ale jakoś udało się dotrzeć do domu. Gdy tylko dojechaliśmy zauważyłam, że pod drzwiami stoi właścicielka i dzwoni.
- Przepraszam bardzo za spóźnienie, ale na mieście są okropne korki- powiedziałam od razu do kobiety i otworzyłam drzwi kluczem, puściłam ją przodem, później weszłam ja, a na końcu Nath.
- Nic się nie stało, nie czekałam długo- uśmiechnęła się serdecznie, zawsze była dla mnie miła.
- To ile wychodzi za ten miesiąc?- Spytałam, podała mi sumę, a ja poszłam na górę po portfel i podałam jej pieniądze.
- Dziękuję, do widzenia- powiedziała i już chciała wychodzić.
- Chwileczkę, mam takie pytanie, czy mogłabym zamieszkać z jeszcze jedną osobą?- spytałam, uznałam, że warto poinformować właścicielkę, kto będzie mieszkał w jej domu.
- Pewnie, chcesz zamieszkać z chłopakiem?- uśmiechnęła się, lekko pokazując głową w stronę Nathan, który właśnie robił herbatę.
- Nie, nie, moja siostra chciałaby się tu przeprowadzić i stwierdziłam, że powinnam o tym panią poinformować.
- Dobrze, nie ma problemu, do widzenia- powtórzyła i tym razem wyszła.
- Już, możemy wracać do domu.
- Czyjego?
- Mojego- odpowiedziałam i wsiadłam w samochód. Znowu korki, ale jakoś udało się dotrzeć do domu. Gdy tylko dojechaliśmy zauważyłam, że pod drzwiami stoi właścicielka i dzwoni.
- Przepraszam bardzo za spóźnienie, ale na mieście są okropne korki- powiedziałam od razu do kobiety i otworzyłam drzwi kluczem, puściłam ją przodem, później weszłam ja, a na końcu Nath.
- Nic się nie stało, nie czekałam długo- uśmiechnęła się serdecznie, zawsze była dla mnie miła.
- To ile wychodzi za ten miesiąc?- Spytałam, podała mi sumę, a ja poszłam na górę po portfel i podałam jej pieniądze.
- Dziękuję, do widzenia- powiedziała i już chciała wychodzić.
- Chwileczkę, mam takie pytanie, czy mogłabym zamieszkać z jeszcze jedną osobą?- spytałam, uznałam, że warto poinformować właścicielkę, kto będzie mieszkał w jej domu.
- Pewnie, chcesz zamieszkać z chłopakiem?- uśmiechnęła się, lekko pokazując głową w stronę Nathan, który właśnie robił herbatę.
- Nie, nie, moja siostra chciałaby się tu przeprowadzić i stwierdziłam, że powinnam o tym panią poinformować.
- Dobrze, nie ma problemu, do widzenia- powtórzyła i tym razem wyszła.
Nathan wyszedł ode mnie po ósmej wieczorem i minął się w
drzwiach z zapłakaną French.
- No mów, co się stało?- spytałam, gdy tylko usadowiłam ją na kanapie i dałam kubek z herbatą.
- Zack...- zaczęła, płacząc- on... Zack... mnie... rzuuuucił!!!- wydusiła z siebie. Przez chwilę nie wiedziałam co powiedzieć, Zack z nią zerwał?!
- Dlaczego?- zadałam tylko to pytanie.
- Nie wieeem... po proostu powiedziaał... żee do siebie nieee... pasuuujeemyy- trudno się jej słuchało, kiedy tak płakała.- Mogęę dzisiaj u ciebie spać?
- Tak, no pewnie, tylko już nie płacz dobra?- próbowałam ją pocieszyć, ale ona jeszcze bardziej wybuchła płaczem. Przyniosłam jej lody śmietankowe i spałaszowała prawie całe pudełko.
- No mów, co się stało?- spytałam, gdy tylko usadowiłam ją na kanapie i dałam kubek z herbatą.
- Zack...- zaczęła, płacząc- on... Zack... mnie... rzuuuucił!!!- wydusiła z siebie. Przez chwilę nie wiedziałam co powiedzieć, Zack z nią zerwał?!
- Dlaczego?- zadałam tylko to pytanie.
- Nie wieeem... po proostu powiedziaał... żee do siebie nieee... pasuuujeemyy- trudno się jej słuchało, kiedy tak płakała.- Mogęę dzisiaj u ciebie spać?
- Tak, no pewnie, tylko już nie płacz dobra?- próbowałam ją pocieszyć, ale ona jeszcze bardziej wybuchła płaczem. Przyniosłam jej lody śmietankowe i spałaszowała prawie całe pudełko.
***
Obudziłam się wpół do jedenastej. Spojrzałam na telefon. To
samo co wczoraj, tylko że dzisiaj były dwie wiadomości "Jak wstaniesz to
napisz" i "Tęsknię, spotkamy się dzisiaj?". Czy ten człowiek nie
może sobie znaleźć zajęcia? No dobra, rozumiem w sumie, prawie mnie stracił, ja
też podczas jednego popołudnia bez niego zachowywałam się jak chora psychicznie.
Odpisałam mu "Już wstałam, ale nie dzwoń na razie, bo French u mnie
jest". Ubrałam się i zeszłam na dół. Przyjaciółka leżała na kanapie
wyżerając mi czekoladę i oglądając "Sweet Sixteen", oczywiście
płakała.
- Chcesz śniadanie?- spytałam.
- Nie, umrę tu z głodu i tęsknoty.
- Głupia jesteś... nie to nie, będzie więcej dla mnie- powiedziałam zirytowana, a po chwili dopiero zrozumiałam co ona powiedziała- Ej, nie możesz umrzeć na mojej kanapie, bo później będę się na niej dziwnie czuła!
- To umrę na fotelu- wstała i usiadła na fotelu.
- Chcesz śniadanie?- spytałam.
- Nie, umrę tu z głodu i tęsknoty.
- Głupia jesteś... nie to nie, będzie więcej dla mnie- powiedziałam zirytowana, a po chwili dopiero zrozumiałam co ona powiedziała- Ej, nie możesz umrzeć na mojej kanapie, bo później będę się na niej dziwnie czuła!
- To umrę na fotelu- wstała i usiadła na fotelu.
Zignorowałam to, zrobiłam kanapki z dżemem i usiadłam na
kanapie.
- No weź sobie jedną, czy ile tam chcesz- powiedziałam, widząc, że French ma ochotę na dżem, wiedziałam że tak będzie, ona KOCHA dżem.
- Nie, dzięki, miałam umrzeć z głodu- pociągnęła nosem.
- OMG, dziewczyno, zjedz tą cholerną kanapkę- wzięłam jedną do ręki i zaczęłam jej wsadzać do buzi- no, pierwszy gryz za mamusię...
- Co?!- spojrzała na mnie, jak na chorą psychicznie.
- U nas w Polsce się tak mówi do małych dzieci... Jak nie będziesz sama jadła to będę tak dalej robiła.
- Dobra, daj mi ją lepiej- powiedziała, udało mi się sprawić, że przestała płakać.
- Ale chyba nie masz zamiaru oglądać "Sweet Sixteen"...
- No skoro masz coś przeciwko temu programowi, to włącz "House'a".
- OK- miałam nadzieję na taką odpowiedź.
- No weź sobie jedną, czy ile tam chcesz- powiedziałam, widząc, że French ma ochotę na dżem, wiedziałam że tak będzie, ona KOCHA dżem.
- Nie, dzięki, miałam umrzeć z głodu- pociągnęła nosem.
- OMG, dziewczyno, zjedz tą cholerną kanapkę- wzięłam jedną do ręki i zaczęłam jej wsadzać do buzi- no, pierwszy gryz za mamusię...
- Co?!- spojrzała na mnie, jak na chorą psychicznie.
- U nas w Polsce się tak mówi do małych dzieci... Jak nie będziesz sama jadła to będę tak dalej robiła.
- Dobra, daj mi ją lepiej- powiedziała, udało mi się sprawić, że przestała płakać.
- Ale chyba nie masz zamiaru oglądać "Sweet Sixteen"...
- No skoro masz coś przeciwko temu programowi, to włącz "House'a".
- OK- miałam nadzieję na taką odpowiedź.
***
Zadzwonił dzwonek do drzwi akurat, gdy House rozmawiał z
Chase'em. Zatrzymałam odtwarzanie i poszłam otworzyć. No tak, mogłam się tego
spodziewać.
- Nathan! Cześć- zawiesiłam mu się na szyi.
- Cześć, kochanie- pocałował mnie w usta i zajrzał do salonu- Cześć, French.
- Siema- powiedziała z pełną buzią. Jadła ciastka.
- Co robicie?- zapytał siadając na fotelu. A właściwie, prawie kładąc się na nim.
- Oglądamy House'a.
- Który sezon?
- Siódmy- odpowiedziała French z ustami pełnymi ciastek.
- Nathan! Cześć- zawiesiłam mu się na szyi.
- Cześć, kochanie- pocałował mnie w usta i zajrzał do salonu- Cześć, French.
- Siema- powiedziała z pełną buzią. Jadła ciastka.
- Co robicie?- zapytał siadając na fotelu. A właściwie, prawie kładąc się na nim.
- Oglądamy House'a.
- Który sezon?
- Siódmy- odpowiedziała French z ustami pełnymi ciastek.
Wróciłam do pokoju i usiadłam obok French, włączając dalej,
wstrzymany odcinek. Nathan zaczął chrząkać, udałam, że nie słyszę. W końcu się
nad nim zlitowałam, bo gdyby nie ja, to pewnie biedny wykaszlałby się na śmierć.
- O co ci chodzi?
- No bo, wiesz, ja już oglądałem całego House'a...
- I co w związku z tym?- spytałam ostro. Oj, lepiej mi nie przeszkadzać, gdy oglądam serial.
- No, myślałem, że byśmy gdzieś dzisiaj poszli, tak wspólnie, w dziesięć osób?
- Ale z kim dokładnie?
- No ja, ty, Siva, Nareesha, Tom, Kelsey, Max, Nina, Jay i oczywiście French...
- Naprawdę mogłabym z wami iść?- French zrobiła wielkie oczy.
- No, to chyba logiczne, że nie zostawimy się samej, musi tylko Courtney się zgodzić...
- Kochanie, proszę zrób to dla mnie- przyjaciółka zwróciła do mnie swoje maślane duże oczka. Yh, nienawidzę tego spojrzenia.
- No dobrze, pójdziemy.
- O co ci chodzi?
- No bo, wiesz, ja już oglądałem całego House'a...
- I co w związku z tym?- spytałam ostro. Oj, lepiej mi nie przeszkadzać, gdy oglądam serial.
- No, myślałem, że byśmy gdzieś dzisiaj poszli, tak wspólnie, w dziesięć osób?
- Ale z kim dokładnie?
- No ja, ty, Siva, Nareesha, Tom, Kelsey, Max, Nina, Jay i oczywiście French...
- Naprawdę mogłabym z wami iść?- French zrobiła wielkie oczy.
- No, to chyba logiczne, że nie zostawimy się samej, musi tylko Courtney się zgodzić...
- Kochanie, proszę zrób to dla mnie- przyjaciółka zwróciła do mnie swoje maślane duże oczka. Yh, nienawidzę tego spojrzenia.
- No dobrze, pójdziemy.
French zareagowała aż zbyt entuzjastycznie. Wyskoczyła z fotela i popędziła do łazienki. Po kilku minutach zbiegła uczesana i umalowana.
Moimi kosmetykami. Ale cóż, daruję jej.
- A ty, co się tak zerwałaś?
- Muszę iść do domu, żeby się ubrać, nie?
- Dobrze, spotkamy się w barze- uściskałam ją na pożegnanie i wyszła.
Cześć, miśki :* Już w następnym rozdziale poznacie jedną z wielu tajemnic Courtney :) Cieszycie się? :P Dzisiaj sobie siedzę w domciu, a co :D Dodatkowo chcę się pochwalić, że byłam na koncercie Bednarka xD Tak, musiałam to powiedzieć :D Wszystkim polecam, ale musicie traktować te słowa z lekkim dystansem bo fanka zawsze będzie mówiła dobrze o swoim idolu :D I oczywiście wyszłam jak jakaś idiotka na moim jedynym zdjęciu z Kamilem, ale cicho xD Dobra, koniec historii mojego życia, komentujcie :*
- A ty, co się tak zerwałaś?
- Muszę iść do domu, żeby się ubrać, nie?
- Dobrze, spotkamy się w barze- uściskałam ją na pożegnanie i wyszła.
Cześć, miśki :* Już w następnym rozdziale poznacie jedną z wielu tajemnic Courtney :) Cieszycie się? :P Dzisiaj sobie siedzę w domciu, a co :D Dodatkowo chcę się pochwalić, że byłam na koncercie Bednarka xD Tak, musiałam to powiedzieć :D Wszystkim polecam, ale musicie traktować te słowa z lekkim dystansem bo fanka zawsze będzie mówiła dobrze o swoim idolu :D I oczywiście wyszłam jak jakaś idiotka na moim jedynym zdjęciu z Kamilem, ale cicho xD Dobra, koniec historii mojego życia, komentujcie :*
Boskii*.*
OdpowiedzUsuńKiedy nastepny??:}:**
OdpowiedzUsuńJuż niedługo ;) Już jest w kopiach roboczych na bloggerze, ale chcę was trochę przetrzymać :D
Usuń